Gościem wtorkowego spotkania w Filii Gdańskiej był Redaktor Naczelny kwartalnika „Przegląd Polityczny” i współautor albumów „Był sobie Gdańsk” - Wojciech Duda.
Opowieść poświęconą książkom, które ukształtowały jego gdańską tożsamość, poprzedziło niezwykle ciepłe powitanie gości przez Zbyszka Walczaka, gospodarza i dobrego ducha Filii Gdańskiej. Obok stałych uczestników wieczorów w bibliotece, zasiedli - Konsul Niemiec w Gdańsku Joachim Bleicker, nowy dyrektor Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, właściciel latarni morskiej w Nowym Porcie Stanisław Jacek Michalak, kierownik Działu Regionalnego WiMBP Iwona Joć, a nade wszystko rodzina bohatera spotkania.
Mimo otwartych okien i drzwi zewnętrznych do biblioteki, jarmarczny szum ulicy Mariackiej nie przeszkodził słuchaczom w skupieniu. Spokojny, wyważony, a przede wszystkim czarowny język, którym posługuje się Wojciech Duda nie pozwalał uciekać myślom.
- Pytanie o kanon oznacza pytanie o rodzaj dzieł wiecznych, które naturalnie, tak jak w moim przypadku, nieustannie poddawane są rewizji i to co było kanoniczne kiedyś, przestało nim być, a pojawiły się inne pozycje. Ale w tym zbiorze piśmiennictwa poświęconego naszemu miastu, dwie pozycje pozostają niezmienne od wielu lat - powiedział bohater spotkania.
„Gdańskie wspomnienia młodości” Joanny Schopenhauer i „Niedokończona gawęda” Marii Kureckiej, to owe mityczne lektury, w których Wojciech Duda znalazł wspólny mianownik - powrót do lat dzieciństwa i młodości spędzonych w Gdańsku, ale również los emigranta zmuszonego do opuszczenia miasta.
Obszarem, z którym również identyfikuje się bohater wieczoru, jest przepełniona zachwytem dla Gdańska relacja z podróży Stanisława Tarnowskiego, tak piszącego o nadbałtyckim mieście - „Prawdę mówiąc nie ma w całej Koronie i Litwie jednego [miasta], które do tego umyć się mogło”.
Wojciech Duda wspomniał o książkach Mariana Pelczara, Pawła Huelle i Stefana Chwina, a twórczość każdego z nich obdarował ciepłym słowem, ale najwięcej uwagi poświęcił autorowi tyleż uwielbianemu, co kontrowersyjnemu - Günterowi Grassowi. Opowiedział anegdotę dotyczącą niezwykłego spotkania wielkiego pisarza w 1983 r. z redakcją podziemnego wówczas „Przeglądu politycznego”. Przyszły noblista odebrał młodych trójmiejskich intelektualistów jako grupę ludzi radykalnie faszyzujących, a zamiast opowiedzieć o sobie na tle Gdańska, zachęcał ich do poparcia... komunizujących sandinistów w Hondurasie. Po piętnastu latach, kiedy Wojciech Duda ponownie spotkał się z pisarzem i wspomniał o tych nieuzasadnionych podejrzeniach, Grass podsumował – „To takie stare dzieje”.
Według Güntera Grassa „Gdańsk to porządek świata”, pod opinią tą również podpisuje się Wojciech Duda – gdańszczanin, intelektualista, krasomówca, osobowość wielkiego formatu, a jednocześnie człowiek o niezwykłej skromności i ujmującym sposobie bycia.
Wojciech Duda i jego gdańska tożsamość
- Nikt jeszcze nie skomentował
Ewa Kowalska - ...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 231
- Wpisów na blogu: 685
- Komentarzy: 1254
- Miejsc na mapie: 460

