Od lat zaglądam na stronę internetową www.danzig-online.pl, od lat oczarowują mnie umieszczone na niej zdjęcia starego Gdańska. Wczoraj wieczorem, za sprawą spotkania zorganizowanego przez Filię Gdańską, nadarzyła się okazja do poznania autora tejże strony - Wojciecha Gruszczyńskiego.
Pretekstem do spotkania stało się wydanie książki „Wolne Miasto Gdańsk - przewodnik po mieście cz. II”, której pan Wojciech jest autorem. Opiekun biblioteki - Zbyszek Walczak, jak zwykle stworzył familijną atmosferę, a dopomogli mu w tym uczestnicy spotkania, których różnica wieku wynosiła… ponad siedemdziesiąt lat. Obok siwowłosych bywalców biblioteki zasiedli forumowicze www.forum.dawnygdansk.pl i www.wolneforumgdansk.pl, trójmiejscy przewodnicy, przedstawiciele mediów i dzieci. Nie zabrakło też Piotra Korony z wydawnictwa www.yellowfactory.eu.
Wszystko zaczęło się od dziadka
„Wolne Miasto Gdańsk - przewodnik po mieście cz. II”, został wydany zaledwie osiem miesięcy po ukazaniu się pierwszej części książki. Obie pozycje są naturalną i oczekiwaną konsekwencją funkcjonowania od 1997 roku strony internetowej poświęconej staremu Gdańskowi, która z kolei nie powstałaby (zapewne) gdyby nie zbiór pocztówek i zdjęć podarowanych panu Wojtkowi przez dziadka. Coraz szersze kontakty autora, związane z rozwojem strony, owocują nieustannym powiększaniem się archiwum zdjęć, co daje nadzieję na powstanie kolejnej części przewodnika. O takim rozwoju wypadków dziadek pana Wojciecha prawdopodobnie nawet nie śnił…
Życiowo, a nie historycznie
Uprzedzając niejako ewentualne zarzuty historyków, Wojciech Gruszczyński podkreślił, że jego ideą nie było napisanie ksiązki stricte historycznej.
- Nie próbowałem dokładnie opisywać Wolnego Miasta Gdańska, to raczej luźna wycieczka po mieście. W typowo historycznych książkach brakuje mi ciekawostek dnia codziennego. W moich przewodnikach one są - powiedział na wstępie spotkania autor.
Bogato ilustrowana książka jest próbą pokazania WMG oczyma przedwojennego turysty. Zawiera informacje o miejscach, które warto obejrzeć, o cenach biletów na środki transportu i godzinach otwarcia muzeów. Poleca godne uwagi lokale gastronomiczne, placówki kulturalne, ale także kościoły. Źródłem wiedzy dla autora były stare mapy, informatory, broszury czy rozkłady jazdy.
O tym, jak bardzo pana Wojciecha interesuje życie toczące się w WMG świadczy też fakt, że w ewentualnej trzeciej części przewodnika, zajrzy do mieszczańskich wnętrz.
Gruszczyński na prezydenta?
Dyskusyjną część spotkania zdominowały problemy bynajmniej nie dotyczące przewodnika. Owszem, padły pytania o sposoby pozyskiwania zdjęć, czy możliwość przełożenia książki na język niemiecki, ale główna tematyka krążyła wokół polityki władz względem miasta. Pan Wojciech, niczym prezydent, został wywołany do odpowiedzi w kwestii koncertów na Długim Targu „umilających życie starym lokatorom”, nadmiernemu przyrastaniu oddziałów banków oraz odwiecznego tematu sposobu zabudowywania historycznej części Gdańska. Gość wieczoru, jako że mieszka w Szwecji, w pięknym stylu sprowadzał większość odpowiedzi do porównywania sytuacji nad Motławą do tej ze Sztokholmu, co było wyjściem tyleż delikatnym co politycznym.
Gdański wehikuł czasu
- Ja mam takie marzenie - powiedział podczas spotkania pan Wojciech - chciałbym mieć maszynę czasu, wziąć aparat fotograficzny, cofnąć się do przełomu 20. i 30. lat i przejść się po Gdańsku i jego okolicach robiąc tysiące zdjęć. Marzę o zdjęciu któregokolwiek z wiaduktów kolejowych linii z Wrzeszcza do Starej Piły, takim ładnym, przedwojennym zdjęciu…
A kto z uczestników spotkania nie pragnąłby posiadać takiego wehikułu czasu? - pomyślałam wychodząc rozmarzona z biblioteki i… zapomniałam kupić książkę.
Szczęśliwie wiem, że można ją nabyć w sklepie Szafa Gdańska, przy ul. Garbary 14 :)
Wojciech Gruszczyński, Filia Gdańska i starego Gdańska czar
Ewa Kowalska - ...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 231
- Wpisów na blogu: 685
- Komentarzy: 1254
- Miejsc na mapie: 460


dla Ewy za tak precyzyjną i smaczną relację z ważnego gdańskiego wydarzenia! Dziekuję!
przepraszam za czepialstwo, ale naprawdę w tak sympatycznej i ładnie napisanej relacji z fajnego spotkania poświęconego wartościowej książce taki kwiatek językowy jak "familiarna atmosfera"?
Oczywiście masz rację. Familiarny=poufały. Dziękuję serdecznie za zwrócenie uwagi - już poprawiłam:)