
Od nastu lat jestem kibicem FC Barcelony, zaczynałem jak jeszcze bramkarzami byli mężczyźni o dziwnych nazwiskach, a Blaugrana nie walczyła o mistrzostwo, ale sam awans do Ligi Mistrzów. I pierwszy raz od kiedy oglądam Gran Derbi, nie czułem złości po porażce z Realem.
A czułem ją, gdy Real wygrywał mistrzostwo, Ligę Mistrzów, gdy Barcelona musiała oddać honor mistrzowi etc. etc., a teraz? Sam nie wiem czemu, ale ta porażka nie dotknęła mnie zbyt mocno. Może dlatego, że Barca ma już praktycznie pewne mistrzostwo? Może dlatego, że Puchar Króla to nie Liga Mistrzów?
A może dlatego, że mecz był tak wyrównany, że wiadomo było, że kto pierwszy strzeli bramkę, ten wygra? Też ciężko powiedzieć. Wiem jedno, Blaugrana musi być teraz podwójnie zmotywowana, żeby pokonać Real w najbliższych dwóch meczach w Lidze Mistrzów.
A Real? Trzeba pogratulować The Special One, że zbudował bardzo dobrą drużynę, która może nie porywa grą, ale taktycznie potrafi zatrzymać nawet... Barcelonę. I za ten (jeszcze nie zakończony) sezon należy im się chociaż ten puchar. Pod warunkiem, że Barca wygra ligę i LM oczywiście :)
Na pocieszenie, dziś z dziwną satysfakcją oglądałem wideo, w którym Sergio Ramos upuszcza i niszczy puchar :)


BARSA SRARSA! A ten puchar to tylko replika była! hala madrid!
Co to jest real?Zlepek piłkarzy z całego świata kupionych za wielkie pieniądze.Kibicuje Barcelonie,bo w większości gra wychowankami a nie dobrze opłacanymi najemnikami.