I znowu musiałam dokonać wyboru... Zaledwie tydzień temu równolegle odbywały się wykłady Zofii Maciakowskiej o gdańskich ulicach i Roberta Hirscha, specjalisty od fortyfikacji. Dzisiaj kusiły mnie perypetie miłosne dawnych gdańszczan i rozmowy o ulubionych książkach Mieczysława Abramowicza. Organizujące spotkania biblioteki, Biblioteka Sopocka i Filia Gdańska, były bezlitosne - oba spotkania rozpoczynały się o godz. 18.
Cóż było robić? W ruch poszły zapałki - ta „miłosna” straciła główkę i tę też wyciągnęłam.
Podporządkowałam się losowi i popędziłam do Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Wybickiego, gdzie zebranych gości przywitała szefowa biblioteki Barbara Szuca.
- To już nasze dziesiąte spotkanie. Pan Aleksander Masłowski wygłosił u nas cykl prelekcji, których tematem były: Twierdza Wisłoujście; miary gdańskie; prawo i porządek prawny w Gdańsku; budowle, których już nie ma; zapomniane cmentarze; odkrywanie średniowiecznego Gdańska; Piotr i Paweł - najsłynniejszy okręt gdański; gdańskie obyczaje biesiadne i gdańskie przesądy - przypomniała.
Perypetie miłosne są tematem tyleż ciekawym co szerokim, ale o nich, zgodnie z moją umową z Aleksandrem, napisze wkrótce sam Mistrz.
Mnie pozostaje jedynie namówić szefów sopockiej i gdańskiej biblioteki do ustalenia na przyszłość takiego harmonogramu wykładów, żeby mieszkańcy Trójmiasta nie mieli niepotrzebnych rozterek.
Abramowicz, Masłowski i… zapałki
Ewa Kowalska - ...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 231
- Wpisów na blogu: 685
- Komentarzy: 1254
- Miejsc na mapie: 460


Czasem się tak zdarza, ale naprawdę trudno koordynować w skali metropolii wydarzenia adresowane do małych, lokalnych grup odbiorców...po to zresztą są:) Ale obiecuję pomyśleć ...W kwestii większych przedsięwzięć taka koordynacja między Gdańskiem I Sopotem istnieje...Cieszę się że wybrałaś naszą imprezę, dziękuję losowi:)))
Chyba mam pomysł na działalność gospodarczą - koordynację "wydarzeń adresowanych do małych, lokalnych grup odbiorców" - hehe :)
To całkiem niezły pomysł i możliwy do realizacji? Ale to serio ?:))
silnie się zdeterminowałam na tę sopocką okoliczność.
autobusem... potem tramwajem.. potem pociągiem i na koniec z buta łącznie 80 minut.. dotarłam pod bibliotekę.. wymiękłam z powodu pewnej takiej nieśmiałości i zwiałam na ławkę zapalić papieroska i popatrzeć kto wchodzi.
w końcu zmarzłam i postanowiłam jednak wejść....
było nawet ciekawie...
Cieszę się Ewo, że Twoje zapałki wskazały mój wykład. Jako żywo mieści się to w ramach tematycznych poprzedniego wykładu :) (http://www.mmtrojmiasto.pl/3532/2008/10/29/gdanszczaninie-czy-naplules-juz-do-motlawy?districtChanged=true)