Cyrk Berolina w Gdańsku - jak traktuje zwierzęta?

  • 2008-06-27, Aktualizacja: 2008-06-29 17:18

Na Zaspie ulokował się niemiecki cyrk. Przyjechał do nas po tournee w kraju. Za Beroliną ciągnie się opinia, że jest to wyjątkowo okrutne miejsce dla zwierząt. Jak jest w Gdańsku?

Niemiecki cyrk może pochwalić się setką tresowanych zwierząt - wśród nich słonie, wielbłądy, nosorożec, żyrafy, konie. Ponieważ cyrkowa tresura zwierząt wzbudza kontrowersje, postanowiliśmy przyjrzeć się Berolina.

Berolina w Polsce

Niemiecki cyrk przyjechał do Trójmiasta z Bydgoszczy. Tam, na początku czerwca, jeden z mieszkańców złożył zawiadomienie o znęcaniu się nad zwierzętami. Sprawa dotyczyła koni i wielbłądów, zamkniętych w szczelnych wozach i pozostawionych na cały dzień po wyjeździe cyrku z miasta. Jednak, jak powiedział nam prokurator Włodzimierz Marszałkowski, sprawa została umorzona, nie dopatrzono się znamion przestępstwa.

Przeciwko Berolinie protestowali także mieszkańcy Torunia, Włocławka, Szczecina. Na YouTube znaleźliśmy filmiki, które pokazują zwierzęta trzymane w złych warunkach.



Rozmawialiśmy w tej sprawie z Dorotą Łagodzką ze stowarzyszenia Empatia, która w Toruniu zajmowała się sprawą cyrku z Niemiec. Empatia prowadzi akcję "Cyrk bez zwierząt".

- Za kulisami Beroliny nagraliśmy film, żeby pokazać ludziom, w jakich warunkach trzymane są zwierzęta. Warunki były bardzo złe. Kilkanaście słoni, skutych łańcuchami, stało w jednej gromadzie., Zwierzęta miały nienaturalne odruchy, kiwały się na boki. Mamy także dokumentację pokazującą wielbłądy z opadniętymi garbami czy niedźwiedzia, który w blaszanej klatce na pełnym słońcu chodzi w kółko. Poza tym, jak w każdym cyrku, życie zwierząt składa się z podróżowania w klatkach w upale, brutalnej tresury, jak rażenie prądem czy kłucie szpikulcami i występów. W Bydgoszczy cyrk zostawił kilkanacie koni i wielbłądów w szczelnie zamkniętych przyczepach, bez wody i przewiewu, w pełnym słońcu na cały dzień.





Jak jest w Gdańsku?

Z informacji, jakich udzielił nam Powiatowy Lekarz Weterynarii Piotr Jeliński wynika, że zwierzęta trzymane są w warunkach bez zarzutu.

- Przedwczoraj kontrolowaliśmy cyrk. Zgodnie z obowiązującymi przepisami powinien mieć zgodę Głównego Lekarza Weterynarii i taki dokument posiada. Dziś kontynuujemy kontrolę. Chcę jednak powiedzieć, że nie stwierdziliśmy żadnych uchybień związanych z warunkami, w jakich trzymane są zwierzęta, a sprawdzenie losu zwierząt było dla nas najważniejsze. Są w dobrym stanie, właściwie odżywione, dobrze utrzymane - dodaje Jeliński.

O zdanie spytaliśmy także osoby, które na terenie Beroliny były.

- Jestem wrogiem cyrków i uważam, że kupienie biletu do tego przybytku źle świadczy o człowieczeństwie ludzi stojących w kolejce. Co do warunków, w jakich trzymane są zwierzaki, to sądzę, że żaden urząd nie miałby się do czego przyczepić - mówi Grzegorz Ćwiek, który zwiedził przycyrkowe ZOO. - Obsługa była na tyle miła, że wpuściła na zamknięty teren wycieczkę osób niepełnosprawnych.

- Udało nam się wejść do zwierząt. Warunki są dość słabe, chociaż większość pasie się na wybiegach. Lamy i wielbłądy też, ale się tłoczyły strasznie. Kucyki mają ładne boksy. Najgorzej miały misie, miały bowiem założone łańcuchy przy szyjach i były zamknięte w klatce, biegały w kółko - powiedziała nam Ela, która poszła obejrzeć zwierzęta z synkiem.


Od redakcji: Byłeś w cyrku Berolina? Czekamy na Wasze opinie!


 

 

Komentarze (21)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Media Regionalne Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

NIUNIA (gość)

PODZIEKOWANIA. bylam tam nie powiem jak wstargardzie byli poznalam tam fajnych chlopakuw tomka i marka kturzy umieja sie dobrze opiekowac swierzatami bylo super

Anon Imka (gość)

W obronie cyrku Berolina. Wróciłam właśnie dzisiaj z pokazu cyrku Berolina w Słubicach. Radość mojego synka z tego występu, moje wzruszenie i przejęcie reszty rodziny były ogromne. Mój mąż, który długo zajmował się końmi i psami twierdzi, że żadne zwierzę nie zrobiłoby niczego pod groźbą kary - one to robią dla nagrody. Inaczej by się po prostu na nic nie zgodziły. Żaden koń nie zrobi niczego pod groźbą strachu. Cyrk to piękne przeżycie, inne niż to z płaskich (acz szerokich!) ekranów, które wielu ma w domach i woli od realu. Cyrk to barwny i plastyczny pokaz możliwości człowieka, wspaniałych! To przeżycie, które sie zapamiętuje na zawsze! Proszę pójść tam choć raz, zobaczyć chłopców - akrobatów i innych, dorosłych wspaniałych artystów! A ile godzin trzeba ćwiczyć, żeby coś takiego pokazać ludziom, którzy tylko narzekają, jak drogie są bilety (a namiot, sprzęt, bezpieczeństwo, utrzymanie, wozy...) Długotrwała i żmudna jest też tresura. A żaden treser nic by nie zdziałał, gdyby nie miał serca do zwierząt. Na pewno są zadbane, chociaż tyle widzimy. Mają lepiej niż w zoo, gdzie w ich oczach widać jedynie beznadzieję! Śmierć! Zwierzęta w cyrku mają lepiej niż wiele zwierząt na naszych pięknych polskich wsiach! A transport koni - nawet wyścigowe transportowane są wiele godzin na zawody! A już nie mówmy o tych, transportowanych do rzeźni! Nikt o tym nie myśli, nikt o tym nie mówi! Zresztą - cóż, świat się zmienia, może to i cyrk z udziałem zwierząt powinien być zakazany, na pewno nie żyją one w naturalnych warunkach, ale najpierw proszę o zamknięcie każdego zoo! Albo zamianę w miejsce, gdzie się ratuje zwierzęta, by mogły żyć w swoim środowisku.
Cyrk Berolina to żywy relikt epoki, która mija, nieuchronnie, powoli mija. A zrodziła kulturę, która się na zawsze wpisała w nasze dziedzictwo - sorry za takie patetyczne słowa, ale popatrzmy chociaż, ile symboli z cyrku nas otacza - wygrawerowane foki z piłką, tatuaże z tygrysem przeskakującym przez obręcz, naklejki dla dzieciaków, książki z naszego dzieciństwa, filmy - te ambitne także, te poruszające... Są jeszcze ludzie, którym się chce jeździć w tych wozach i sprzedawać nam owoce swojej ryzykownej i niewiarygodnie ciężkiej pracy. Niedługo już ich nie będzie - to jasne - za dużo jest tych płaskich ekranów i wygodnych kanap. Nie będzie się opłacało występować przy coraz mniejszej widowni. Obrońcy zwierząt też wywalczą swoje. A my będziemy opowiadać o cyrku , jak nasze babcie o taborach cygańskich. Nagle zacznie nam się podobać, zatęsknimy do tej atmosfery.
Jedyna prawdziwie smutna rzecz, to to, że duża część ludzi w Słubicach wychodziła z cyrku już wtedy, gdy artyści się kłaniali! Po prostu program był skończony, a oni potraktowali artystów jak napisy na ekranie - finito, można wychodzić. Żal mi było artystów, orkiestry i wszystkich innych, którzy tak sprawnie ustawiali arenę do kolejnych pokazów. Ludzie, to kompletny brak kultury! Jeżeli ktoś miał smutne oczy, to właśnie wtedy - artyści. Ich profesjonalne uśmiechy czasem nawet gasły. Brak słów.
PS. A może o tych zwierzętach wypowiedziałby się ktoś z cyrku (anonimowo chociaż)? Napisał, jak on to widzi. Rzecz jasna ktoś może powiedzieć, że to wszystko może być kłamstwem, ale ja uważnie przeczytam i inni pewnie też.

Angel (gość)

o co wam chodzi?. zwierzęta są zadbana i mają dobre warunki, lepiej zainteresujcie się czym innym

Pokaż wszystkie (21)
Reklama

Przeczytaj także

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij