- Spacerując wzdłuż Długiego Pobrzeża sądziłam, że przejechał po nim czołg - pisała Ewa na swojej stronie iBedeker.pl w artykule "Na brzegu rzeki Motławy usiadłam i płakałam...". - Dziesiątki, setki płyt chodnikowych przypominają pokruszoną miejscami krę na Motławie, a chodzenie po nich nie należy ani do przyjemnych, ani tym bardziej do bezpiecznych.
Powód zniszczeń to przestarzała kostka, która nie wytrzymała obciążęnia chodnika intensywnie eksploatowanego np. podczas corocznego Jarmarku Dominikańskiego oraz wysokie mrozy.
Na problem jeszcze tego samego dnia zareagował Marek Bumblis, radny Gdańska.
- Przed chwilą interweniowałem w tej sprawie - pisał w komentarzu pod artykułem na iBedeker.pl. - Niestety naprawa możliwa będzie dopiero po zimie.
Miasto wzięło się jednak do roboty przed czasem. We wtorek przez kilka godzin robotnicy uwijali się po Długim Pobrzeżu z młotem pneumatycznym i łopatami, niszcząc popękane płyty i łatając je kostką brukową.
Do doskonałości nawierzchni nad Motławą na pewno jeszcze daleko, ale przynajmniej płakać nad nią już nie trzeba.


