Czy wiesz, że wjeżdżając do Gdyni od strony Sopotu przeprawiasz się przez… potok? Nie wierzysz? Przeczytaj…
Pierwsza lekcja - geografia
Potok Swelina (lub Swelinia) wypływa 60 metrów nad poziomem morza w okolicach Bernadowa i swoim naturalnym korytem płynie aż do torów kolejowych Gdańsk - Gdynia. Tu chowa się pod ziemię, żeby radośnie wypłynąć na światło dziennie po pokonaniu al. Zwycięstwa. Dalej, niczym potok górski pędzi do morza w malowniczym wąwozie, wyhamowuje zobaczywszy fale Bałtyku i leniwie łączy się z jego słonymi wodami.
Potok ma długość 2,6 km, a jego końcowy odcinek przepływa w jarze sięgającym chwilami 30 metrów głębokości. W górnym odcinku przecina podmokły teren rezerwatu przyrody, w którym na uwagę zasługują stare dęby, buki, brzozy, olchy czarne i świerki pospolite.
Druga lekcja - historia
„Rivulum, qui Swelina dictum” - rzeczka zwana Sweliną, występuje w dokumencie z początku XIII wieku i stanowi naturalną granicę pomiędzy dobrami klasztornymi w Kolibkach, a cysterskimi w Oliwie (Sopot z nadania Mściwoja II należał do Oliwy). Wiele wieków później, w okresie międzywojennym, jej ponad kilometrowy odcinek oddzielał Polskę i Wolne Miasto Gdańsk, a wzdłuż jej biegu stanęły granitowe słupy graniczne z napisem: "Traite de Versailles / 28 Juin 1919". Od strony gdańskiej wykute w nich były litery F. D. od polskiej - P.
Malownicze ujście Swelini stanowiło cel spacerów zarówno gdynian, jak i mieszkańców Sopotu. Niezwykłość miejsca wykorzystali miejscowi restauratorzy, którzy w pobliżu przejścia granicznego, o typowo turystycznym charakterze, ustawili szereg miejsc do wypoczynku, w których można było się posilić czy wypić kawę. Na plaży spacerowicze urządzali pikniki, ale 1 września 1939 r. zabawa się skończyła. W miejscu kawiarenek powstały zasieki, przejście graniczne przy szosie w Kolibkach zostało opanowane przez Niemców, a starą słowiańską nazwę Swelina wyparło Grenzfliess, czyli Potok Graniczny.
Trzecia lekcja - zajęcia na powietrzu
Spacerujący brzegiem morza pomiędzy Orłowem a Sopotem znają miejsce, w którym potok wpada do Zatoki. Przeprawiają się przez rzeczkę, nad której nazwą najczęściej się nie zastanawiają, o której historii nigdy nie słyszeli i … wędrują dalej ciesząc się widokiem morskich fal. Tym, którzy kochają góry, polecam zmienić kierunek. Wędrówka w górę potoku, dostarczy Wam niesamowitych wrażeń. Jakich? Przekonajcie się o tym sami…
Literatura: Przewodniki autorstwa Franciszka Mamuszki i Kazimierza Małkowskiego



Godna Amazonki wpadającej do oceanu...
Czyli np. 70 lat temu stojąc na plaży od strony Gdańska przy ujściu potoku bylło się w Wolnym Mieście Gdańsku, a przechodząc ku Gdyni - w Polsce...
Ciekawe i warte chwili zamyślenia.
Jako, że mieszkam 200 metrów od byłej granicy i widzę ją z okien, mnie Mirku taka zaduma często dopada. Tak samo jest, kiedy jadę ul. Kartuską na wysokości Karczemek (tuż przy obwodnicy niedaleko Auchan). Tam nawet zachował się budynek służb celnych, zresztą widoczna jest na nim data. Ludzie stojący nieopodal na przystanku autobusowym rzecz jasna o tym nie wiedzą ... Hmm, może kiedyś staną w takich miejscach choćby skromne tablice informacyjne. Może ...
zdjęcie i omówienie ze starej granicy? tego typu ciekawostki skłaniaja do zadumy. Może nie tak silnej i świeżej jak na starej granicy NRD/RFN, ale...
Taki mam właśnie zamiar :)
Pozostałości morenowe na KAszybach są cudowne. Zarówno kępy (geomorfologia - są pewnego rodzaju matkami tego typu cieków wodnych) Właściwie to nie jest naturalne źródło lecz podcięcie warstwy wodonośnej przez cofajace się, erodowane brzegi Bałtyku. Fascynujące. Takie rzeczy to tylko jeszcze pomiędzy Władysławowej a Jastrzębią Górą oraz na Wolinie :)
~Ja
pomóż dokarmiać głodne dzieci
www.pajacyk.pl