Na Starym Mieście, w cieniu wieży kościoła św. Katarzyny, leniwie płyną wody kanału Raduni. Jeden z mieszkańców pobliskiej ul. Mniszki wspaniale wpisuje się w klimat dzielnicy - łowi ryby z...okna.
- "Co waćpan robisz? - Ryby sobie łowię"
Nie myliłam się jednak. W oknie kamienicy przy ul. Mniszki 1 ujrzałam mężczyznę co i rusz zmieniającego robaki na haczyku. Na moich oczach w kierunku okna "powędrowała" niewielka ryba, a mężczyźnie z niedowierzaniem przyglądali się przechodnie.
- Często bierze panu ryba? - zapytałam
- A bierze, bierze, ja tu od dawna łowię ryby. Przynajmniej żona nie buczy, że z domu wychodzę - zaśmiał się mężczyzna.
- Najlepsze połowy mamy na wiosnę, bo ja też często wędkuję - dodała kobieta, która po chwili pojawiła się w oknie. Rok temu to nawet pstrąg się nam trafił. - Rybka często gości na naszym stole. Te większe smażymy, mniejsze wyrzucamy z powrotem do wody - dodała.
Rezolutny wędkarz, stanowiący niewątpliwą atrakcję, służył też za informator zagadującym go turystom. - Ja nie łowię w Raduni, to kanał tej rzeki - pouczał.
Na moje pytanie, czy mogę umieścić jego zdjęcie w sieci odpowiedział:
- A pewnie, ja już jestem w internecie, nawet w Finlandii.
Niniejszym umieszczam więc małą galerię w POLSKIM internecie :)





Polak potrafi :) Mistrzostwo świata! :)
skoro ten otóż pan lubi jeść ryby z rzeki Raduni to no problem:P ja osobiście bym ich nie jadła, bo ta rzeka jest "troche" zanieczyszczona.
rybki pewnie sobie oddzielają dobre od złego :P
Też bym wolał nie ryzykować ryby w Raduni:)
W kanale Raduni:)
hehehe super :D
W Internecie w Finlandii się było. Śmiesznie:-) Pewnie pan wędkarz nie do końca rozumie Internet:-) Ale na rybach się zna to ważne
A co Was tak przeraża ta woda z rzeki Raduni i jezior płynąca?
Czyżbyście zapominali, że tę właśnie wodę (w skrócie ujmując) znaczna część z nas ma w kranach? :)
... dobra woda nie jest zła ;)
Nie łowiłabym tu, a tymbardziej nie jadła.
Jednak życzę smacznego!
Ja w Sopocie mam wodę źródlaną, uzdrowiskową itd:))))
A z kranu leci Ci Sopocianka?
W Sopocie to rzeczywiście masz świetną wodę, ale w pracy pijesz kawę na Raduniance wzbogaconej dwutlenkiem chloru, hehe. Tak czy siak, obrazek z panem z wędką był przedni. Dzisiaj go nie widziałam, pewnie już spożywał... :)
Chętnie bym sobie z własnego mieszkanka połowiła :-)
bo ma żółty kolor i dziwnie smakuje. Nawet kawa nie zabija jej smaku:)
Ja też mam blisko Radunię, tylko nieco dluższą wędkę potrzebuję!
jest na tyle - negatywnie niestety - specyficzna, że nawet smak mojego doskonałego obiadu, jakim bez wątpienia jest gorący kubek, zdołała popsuć :( Ale sama idea łowienia obiadu przez okno jest po prostu przepiękna.