- Kolejki przy kasach, korki w autobusie, potem oczekiwanie przy bramkach. Chcąc kupić karnet na SKM też się naczekałam ok. 20 minut - żaliła się na miejscu Paulina, studentka Politechniki Gdańskiej.
Jednak jak już ktoś dotarł na miejsce, czekała go prawdziwie muzyczna uczta. Choć wiele osób narzekało, że w tym roku zaproszono wielu mało znanych artystów, to poziom muzyczny wcale nie był niższy.
Wakacje się kiedyś kończą
Koncerty na głównej scenie zainaugurowała grupa Łąki Łan, która łączy w swej twórczości funk z punkiem. Zaprezentowała się świetnie, dając bardzo energetyczny występ. Nie oszczędzała się także kolejna polska grupa, która wczoraj występowała na Tent Stage. Mowa o zespole Biff, który zastąpił chorą Ellie Goulding. Wokalistka porwała publiczność, która śpiewała razem z nią piosenki z debiutanckiej płyty "Ano". Na zakończenie koncertu Anna Bachraczek namawiała do wzięcia udziału w wyborach, "bo wakacje kiedyś się kończą"
Zresztą wszystkie koncerty pod namiotem były bardzo udane. Rewelacyjny występ dali także nowojorczycy z Yeasayer. O ile Biff i później Tricky zagrali fajny koncert, to właśnie na Yeasayer publiczność bawiła się najlepiej. Udanie zaprezentował się również duet z 2manydjs, którzy kapitalnie zinterpretowali znane kawałki, m.in. MGMT i Queen. Na koniec pojawił się utwór Joy Division, podczas którego muzycy obrzucili publikę konfetti (podobnie jak Biff). Świetnie z fanami bawił się także król trip hopu Tricky , który usiadł na barierce i przybijał piątki zgromadzonym pod sceną fanom.
To był dzień Pearl Jamu
Jednak ten dzień należał do Pearl Jam. Zespół dał dwugodzinny, genialny występ. Muzycy mieli świetny kontakt z publiką. Eddie Vedder żartował, że zespół nie mówi po polsku, to chociaż zagra w naszym języku. Kapitalnie słuchało się "Even flow", "Jeremy" i "The Fixer". Nie zawiodła także ekipa z Groove Armada, która dała jeden z lepszych koncertów w Polsce.
Ciekawie prezentowały się także zespoły na mniejszych scenach. Na World Stage sporo publiki zebrało się, żeby posłuchać The Phenomenal Handclap Band. I z pewnością się nie zawiodło. Grupa, która gra mieszankę muzyki funk, disco i rocka dała z siebie wszystko. Świetna zabawa towarzyszyła nam szczególnie przy 15 to 20" i "You'll Disappear". Na Young Stage najciekawiej wypadli Paula i Karol, którzy całkiem zauroczyli publiczność.
| Mikołaj Ziółkowski, z agencji Alter Art, która organizuje Open'er Festival dla Alert24.pl Nie zmienimy formuły. Na festiwal trzeba przyjeżdżać wcześniej, tak jest wszędzie. To nie filharmonia. Jak komuś to nie odpowiada, może wybrać inną imprezę. Tych co przyszli tylko na Pearl Jam i mają bilety jednodniowe wpuszczamy bez opasek. |
| Relacja na żywo z drugiego dnia festiwalu już od godz. 18.00 w MMTrojmiasto.pl |
Czytaj też:




~aik
Witam, pierwszy raz byłam na Openerze i niestety chyba ostatni, oczywiście nie ze względu na oprawę muzyczną, (PEARL JAM - REWELACJA) , ale ze względu na oragnizację. Dwie i pół godziny czekania w kolejce, żeby wymienic bilet na opaskę, ogólny brak organizacji, żenujące, że osoby przygotujące po raz kolejny imprezę masową nie wpadli na to, że przyjedzie tyle osób, Brak słów, ŻENADA !!!!!!!!!!!!!!!
~niktwazny
Żenadą jest to, że się przyjeżdża na ostatnią chwilę. Wiadomo, że wtedy NIKT nie będzie potrafił w 10 min. ogarnąć tłumu....Było świetnie, byłem pierwszy i nie ostatni raz...
~mka
racja! jeśli komuś zależy na przyjechaniu na koncert to powinien to zrobić odpowiednio wcześnie a nie na ostatnią chwilę! punkty wymiany biletów były czynne całą dobę od dnia poprzedniego. Fakt, mogło być ich więcej i beznadzieja z tym, że zabrakło opasek, ale takie są uroki imprezy masowej. NIE DA się zapiąć wszystkiego na ostatni guzik. a co do Pearl Jam... MAGIA :) mój 3 koncert tego zespołu spędzony w pierwszym rzędzie. Kontakt zespołu z publiką nie do opisania. Wielkie dzięki dla Mike McCready'ego, który rzucał we mnie kostkami, dopóki nie jednej nie złapałam :)
~mojsza
Nie rozumiem,taki problem przyjechac półtorej godzinki wcześniej, wiedząc, że na miejscu bedzie kilkadziesiąt tysięcy osób chcących tego samego co Ty- szybkiej i sprawnej organizacji bez wzgledu na wszystko...?
Byłam pierwszy raz, wszystko obmyśliliśmy ze znajomymi tak, by jak najszybciej sie zorganizować i zebrać. Jedni stali w kolejce do wymiany bonów, jedni wymieniali w tym czasie bilety na opaski i trzymali tamtym kolejkę, inni szli po chłodny 'trunek festiwalowy' dla kolejkowiczów...
No i-brawo Panie Ziółkowski, twardo i hardo, tak trzeba .