Rzadko który turysta wie o istnieniu bastionów na południowych obrzeżach miasta, a niewielu gdańszczan zapuściło się w ich okolice. Odkryjmy razem ich tajemnice.
Zdobywanie miejsc nie do zdobycia
W ramach wielkiego planu otoczenia Gdańska pierścieniem ziemnych fortyfikacji, na początku XVII wieku Rada Miasta przystąpiła do budowy potężnych wałów, zamykających miasto od południa. W ciągu fortyfikacji powstało kilkanaście bastionów wyposażonych w stanowiska strzeleckie, punkty obserwacyjne i kazamaty pełniące funkcje magazynowe. Poprzedzone fosą, wypełnioną wodami rzeki Motławy fortyfikacje, stanowiły dla nieprzyjaciół przeszkodę nie do pokonania. W specjalnym systemie nawadniania fos, ważną rolę odegrała Śluza Kamienna. Wybudowany pod kierownictwem Jana Strakowskiego obiekt, umożliwiał też zalanie gdańskich Żuław, dodatkowo zapobiegając zdobyciu miasta od południa.
Dzisiaj zdobycie bastionów jest czynnością dziecinnie prostą, a widoki rozpościerające się z zachowanych obiektów zapierają dech w piersiach. Znajdujący się na zapleczu Małej Zbrojowni (przy Placu Wałowym), bastion św.Gertrudy (zbudowany w XVI w. w ramach zachodniego systemu fortyfikacyjnego) zachęca do wejścia stosunkowo łagodnym zboczem. W jego wnętrzu znajdują się potężne kazamaty, niestety ciągle nie udostępnione turystom, w których zgodnie z dalekosiężnymi planami miasta, ma powstać winiarnia.
Żubr z odpadów miejskich
Przechodząc ku kolejnemu ocalałemu i uporządkowanemu bastionowi Żubr, warto zawiesić oko na bogato zdobionej Bramie Nizinnej, jedynej z ocalałych bram, pod którą nadal, ku rozpaczy miłośników zabytków, odbywa się ruch kołowy.
Żubr jest najciekawszym ze wszystkich bastionów. Nie posiada co prawda kazamatów, za to usypany został z odpadów miejskich, co niewątpliwie powoduje asocjacje z dzisiejszym wysypiskiem w Szadółkach. Jest doskonałym punktem widokowym, z którego można podziwiać panoramę miasta z rzadko pokazywanej perspektywy - ograniczone zygzakowatymi nabrzeżami leniwe wody opływu Motławy, unikatową Śluzę Kamienną i pozostałości obronnych żywopłotów, czyli potężnych krzewów głogu.
Do dyspozycji spacerowiczów oddano ponad 5 kilometrów ścieżek, które prowadzą ku pozostałym ocalałym bastionom. Nadal brakuje tam infrastruktury turystycznej, ale być może na tym polega urok tego mało rozpoznanego zakątka Gdańska.



Trzeba zacząć pisać o Starym Przedmieściu i Dolnym Mieście, może wtedy ... pojawią się na liście dzielnic MMki. Oby :) !
Klimatyczne te fotki. Chyba jedne z Twoich lepszych. przynajmniej tych na MM:)
Klimatyczne to jest miejsce Łukaszu, nie fotki. Prawdziwie klimatyczne fotki z bastionów, to ma zapewne w swoim archiwum tajemniczy jww :)
To prawda. Jest tam klimatycznie - zdarzało mi się tam bywać na spacerze.
tam chyba tylko menele chodzą:)
Jednego takiego menela widać nawet na zdjęciu, hehe (zdobywanie Żubra:))
I Gertrudę i Misia też. Kulturalny menelizm nie jest zły ;)
w wersji butelkowej:) i wypiję dziś wieczorkiem.