Przed konsulatem chińskim w Gdańsku mieszkańcy demonstrowali przeciwko łamaniu praw człowieka w Tybecie przez chińskie władze. Na znak protestu wygwizdali igrzyska olimpijskie w Pekinie.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Na treść transparentów kierowcy aut odpo...
Autor: Dawid Majer
Rzesza osób z Trójmiasta, w tym z gdańskiego oddziału Zielonych oraz Amnesty International zorganizowała w piątek demonstrację pod chińskim konsulatem. Celem spotkania było wygwizdanie organizatorów olimpiady. Protestujący mieli ze sobą gwizdki oraz piszczałki. Wspólnie robili hałas i skandowali hasła takie, jak "Wolny Tybet". Ich zdaniem, skandalem jest to, że wielkie pokojowe święto ma być obchodzone w kraju, gdzie łamie się prawa człowieka. Chiny okupują Tybet, niszczą jego religię i tożsamość narodową. Co gorsza, na wiadomość o brutalnych pacyfikacji tybetańskich powstań, władze polityczne na całym świecie rozkładają ręce.
- Nie jestem sportowcem i nie wiem jakbym się zachował w ich sytuacji - tłumaczy Roger Jackowski, jeden z Zielonych. - Muszą sami zdecydować jak postąpić. Uważam, że olimpiada będzie świetną okazją do mówienia głośno o problemie Tybetu. Olimpiada to obosieczna broń - z jednej strony narzędzie propagandy chińskiej, z drugiej możliwość manifestacji własnej niezgody na reżim rządu. Władze tego kraju wiedzą o tym i obawiają się tego - dodaje.
Zaplanowany protest udał się. Pomimo fatalnej pogody, przyszło bardzo dużo osób, w tym niestrudzona grupka trójmiejskich bębniarzy. Wtórowały im przejeżdżające ulicą Grunwaldzką samochody, kierowcy mijając konsulat naciskali klaksony. Wiele osób zabrało głos. Bezpieczeństwa protestujących pilnowała policja.
- Zorganizowaliśmy się całkowicie oddolnie - wyjaśnia Jackowski. - Manifestacja była legalna, zgłosiliśmy ją do Urzędu Miasta. Cieszy mnie, że przybyło tak dużo osób.
Zobacz także zdjęcia kodamy z demonstracji pod chińskim konsulatem
Zobacz zdjęcia Piotra Wittmanna
Przeczytaj też materiał Jarka Kowala o proteście przeciwko chińskiej ekspansji na na wietnamskie wyspy Paracel i Spratly.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Chiny od ponad pięćdziesięciu lat nielegalnie zajmują Tybet, torturując i prześladując jego mieszkańców. Na cztery miesiące przed otwarciem igrzysk olimpijskich w Pekinie wybuchły prostesty Tybetańczyków. Na świecie namawia się sportowców do zbojkotowania igrzysk. Budzi to kontrowersje - takiego protestu zabrania bowiem Karta Olimpijczyka, którą wszyscy sportowcy muszą podpisać przed igrzyskami.
Uczestniczyłam w tym marszu i dlatego też chciałabym napisać w tym miejscu moją skromną refleksję na ten temat.
Przyszłam na marsz jako człowiek głęboko zaangażowany w kwestie tybetańskie, a także jako człowiek apolityczny i niezrzeszony.
Olbrzymim, pozytywnym zaskoczeniem była ilość osób, którzy wbrew pogodzie, wielkanocnym przygotowaniom oraz własnemu lenistwu po prostu ruszyli sie z domów z transparentami, gwizdkami i zniczami.
Co mnie natomiast uderzyło to obecność (często tylko chwilowa) pewnych osób związanych z trójmiejską polityką. Jedni przyszli sie tylko pokazać mediom i natychmiast zniknęli, inni natomiast odczytywali głośno swoje manifesty sygnując je nazwą partii. naprawdę mogę zrozumieć, iż organizator w jakimś stopniu wywodzi się z określonej partii. Jednak ta demonstracja nie miała być pokazem jej właśnie, ale wyrazem naszej solidarności z Tybetem i naszym sprzeciwem wobec chińskiej polityki.
Całę szczęście, że zamoknięte głośnik uniemożliwiły nagłaśnianie postulatów pewnych organizacji ,z drugiej strony szkoda, że zagłuszyły ważne informacje przekazywane przez Rzecznik Prasową Amnesty International.
Z tego miejsca chciałabym wyrazić swoją wdzięczność każdej dobrej duszy, która zjawiła sie na tej demonstracji bezinteresownie, aby pokazać swoje poparcie dla Tybetańczyków i ich postulatów. Wielkie brawa dla przemiłych panów policjantów, chociaż szkoda że nie uchronili mnie przed lecącym jajkiem.
Tak proszę państwa - w tłum rzucone było jedno jajko, które trafiło akurat we mnie, a także w dwie towarzyszące mi osoby. Ten wielkanocny akcent trafił akurat w koszulkę z napisem: "Wolny Tybet", przy czym, mimo plamy, nadal będę ją z dumą nosiła.
Dzięki za obszerny komentarz. Proponuję, żebyś wyraziła swoje zdanie w osobnym artykule, który moglibyśmy umieścić na stronie. Pozdrawiam!
Nie jest to moze jakis wielki problem, ale mysle ze takie sprawy nalezy szybko prostowac. Nie jestem w zaden sposob zwiazany z partia Zieloni 2004, co moze sugerowac okreslenie "jeden z Zielonych". Oczywiscie dzialam w ruchu ekologicznym, ale bycie ekologiem czy zielonym doprawdy niejedno ma imie. W moim przypadku to imie to napewno NIE jest polityka, zdecydowanie nie moja bajka. A mikrofon, zgodnie z zasada otwartosci, uwazam ze powinien byc dostepny na tego typu demonstracjach dla kazdego, kto miesci sie w ramach pokojowego wyrazania pogladow na dana sprawe, i tutaj nie mam zadnych zastrzezen do przedstawicielki owej partii.
pozdrawiam,
Roger Jackowski
Wybacz, jeżeli zabrzmiało to agresywnie, zwracam honor. Twoją przynależność do Zielonych 2004 wywnioskowałam z maila oraz z tego, iż wszystkie portale internetowe (cytując za PAP) mówią, iż demonstrację Gdańską organizowali Zieloni 2004 i Amnesty International. W przypadku AI wydaje mi sie to być na miejscu, w przypadku Zielonych, już mniej...
Nie zmienia to faktu, że odczytałam wypowiedź pani, która reprezentowała Zielonych 2004 jako jawną agitację i w tej kwestii zdania nie zmienię.
Jednak odbiegami nieco od tematu. Najważniejsze, że przyszło naprawdę dużo ludzi, było to naprawdę robiące wrażenie wydarzenie. Robimy, co możemy dla Wolnego Tybetu i tego celu nie powinnyśmy tracić z oczu.