Po bardzo serdecznym i rodzinnym spotkaniu promocyjnym w "Wyspie Skarbów", które miało miejsce 29 lutego, przyszedł czas na królewską oprawę autorskiego spotkania z czytelnikami. Miało ono miejsce w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku, a otworzył je gospodarz obiektu - dyrektor Adam Koperkiewicz, po którym mikrofon przejął mistrz ceremonii prof. Jerzy Samp.
Znany z elokwencji i wiedzy historycznej profesor, przedstawił dotychczasowy dorobek literacki bohatera wieczoru, a aktor Teatru Wybrzeże Florian Staniewski przeczytał (nie potykając się, jak to miało miejsce podczas poprzedniej promocji, o niemieckie słówka) ciekawe fragmenty książki. Kiedy goście wstępnie nasycili się spotkaniem z "Wyspą Sobieszewską", zostali zaproszeni na lampkę wina, a Mistrz Nocny podziękowawszy za wspólny wieczór, przystąpił do składania autografów na stronicach swoich książek.
O miłą atmosferę nieoficjalnej części spotkania dbała małżonka autora - Jadwiga, która łącząc umiejętności bycia damą i gospodynią, doglądała całości.
Za nami dwa spotkania z autorem "Wyspy Sobieszewskiej" - Waldemarem Nocnym. Teraz nadszedł czas na lekturę czterystustronicowej, ozdobionej dziesiątkami zdjęć książki i wyrobienie sobie o niej własnej opinii. Znając poprzednie fantastyczne pozycje wydane przez wydawnictwo Oskar Polnord w cyklu "Gdańskie Dzielnice", można się spodziewać, że i ta będzie wspaniałą skarbnicą wiedzy.
Tylko w jaki sposób tę książkę trzymać, żeby podczas czytania się nie rozkleiła, jak to się zdarzało jej starszym siostrom? Ale to już pytanie do wydawnictwa…



Spotkanie z Mistrzem pióra, Waldemarem Nocny było jak zawsze wspaniałym przeżyciem intelektualnym. Uczestniczyłam w spotkaniu już po przeczytaniu książki i muszę powiedzieć, że słowa autora, Waldemara Nocny, który z niesamowitą pasją opowiadał o Wyspie Sobieszewskiej zachęciły mnie nie tylko do ponownego przeczytania "Wyspy Sobieszewskiej", ale także do sięgnięcia po inne pozycje autora, takie jak "Reguła Trzech" czy "Nowa Ziemia". No i oczywiście z niecierpliwością oczekuję kolejnych książek Mistrza..
Ale kupie oczywiście. Mam tylko nadzieję, że nie rozsypie mi się tak jak "Brzezno"